Za Kulisami Pikseli
Kraków, miasto artystów i smoków, to tutaj wszystko się zaczyna. To tu, między Wawelem a Rynkiem, rodzą się pomysły na projekty, które mają nie tylko cieszyć oko, ale przede wszystkim – działać. Mówią na mnie Wanda „Wizualna”, i coś w tym jest! Fascynuje mnie świat, w którym estetyka spotyka się z analityką, a kreatywność pracuje ramię w ramię z marketingiem.
Design z Krakowskim Pazurem
W pracy łączę artystyczną duszę z pragmatycznym podejściem. Wierzę, że każdy projekt wizualny, czy to strona internetowa, czy identyfikacja marki, musi być „fajny że hej”, ale przede wszystkim inteligentny, funkcjonalny i zoptymalizowany pod kątem użytkownika oraz celów marketingowych. Twardo stąpam po ziemi, wiedząc, że grafika w internecie to potężne narzędzie, które musi pracować na sukces. W moich wpisach staram się dzielić właśnie takim podejściem – praktycznym, kreatywnym i zawsze zorientowanym na cel, pokazując, jak design i marketing wizualny mogą wspólnie zdziałać cuda.
Moje Pasje, Moja Siła Napędowa
Gdybym miała zamknąć swoje zainteresowania w kilku punktach, które napędzają moją codzienną pracę i spojrzenie na świat designu, wyglądałyby one tak:
- Magia Polskiej Szkoły Plakatu: To dla mnie niewyczerpane źródło inspiracji. Ta synteza myśli, ta gra z widzem, umiejętność przekazania tak wiele za pomocą tak niewielu środków – no ba, to jest prawdziwa sztuka! Podziwiam, jak mistrzowie potrafili jednym, mocnym obrazem opowiedzieć całą historię i wywołać emocje. Zaglądam często na strony takie jak Culture.pl, by czerpać natchnienie i przypominać sobie o sile wizualnej metafory.
- Sztuka, która konwertuje: Moje motto życiowe i zawodowe. Uwielbiam ten moment, kiedy piękno i estetyka spotykają się z twardymi danymi (SEO, SEM, te sprawy!), a efektem jest design, który realnie wspiera cele biznesowe i po prostu działa.
- Spacer po Krakowie (czytaj: „iść na pole”): Nic tak nie ładuje baterii i nie otwiera głowy na nowe pomysły, jak chwila wytchnienia w moim mieście. Czasem najlepsze koncepcje rodzą się właśnie wtedy, gdy na chwilę oderwę się od ekranu i dam się ponieść atmosferze Starego Miasta czy Kazimierza.




